04.08.2013r. Ferencvaros Budapeszt – Videoton Szekesfehervar

9 August 2013 17:47 w Aktualności, Relacje z trybun

Na ten mecz 9 kiboli Rakowa wybrało się kilka godzin po powrocie ze Zdzieszowic. Przygotowanie szamki, prysznic, co niektórzy godzina snu i już z powrotem siedzimy w busie. Wyruszamy lekko po 1 w nocy za cel obierając początkowo Balaton. Na miejsce dotarliśmy trochę przed 9. Żar z nieba już dość mocno dawał się we znaki więc bez zbędnych ceregieli zabieramy to co potrzebne i udajemy się na plażę. Kąpiel, trochę odpoczynku i ruszamy już do Szekesfehervaru, gdzie w swoim pubie czekają już na nas Red Blue Devils. Kibice Videotonu na mecze podróżują najczęściej w 2 grupach, jedna ta nazwijmy to po Polsku „piknikowa” wyjechała już wcześniej autokarami. Natomiast my po krótkim powitaniu ruszamy na rejsowy pociąg, którym to mamy udać się do Budapesztu.


Wraz z resztą RBD jest nas około 200. W pociągu miłe zaskoczenie, klimatyzacja, przy takim upale było to jak zbawienie. Nie co ponad godzinna podróż przebiega w atmosferze zacieśniania przyjaźni i głośnych śpiewów. Po wysiadce na dworcu w Budapeszcie udajemy się na metro, którym to podjeżdżamy w pobliże stadionu narodowego im.Ferenca Puskasa. Ze względu na remont stadionu Ferencvarosu to właśnie tutaj odbył się niedzielny mecz. Kolejne 15 minut „z buta” i jesteśmy pod samym stadionem, podczas przemarszu nie mogło oczywiście zabraknąć obustronnych bluzgów z napotykanymi fanami miejscowych. Obstawa jest solidna więc do niczego nie dochodzi. Na obiekcie ostatecznie melduje się około 500 kibiców Videotonu.

Co do miejscowych to było ich wg oficjalnych źródeł 12 500. Młyn Ferencvarosu bardzo liczny, ze 3-4 tys. to będzie odpowiednie ich oszacowanie. Cały mecz dobry doping z obydwu stron, co przy ponad 40 stopniowym upale naprawdę uznać należy za wyczyn. Gospodarze prezentują kilka opraw złożonych głównie z transparentów, a przed meczem podczas odśpiewywania hymnu odpalają białe i zielone świece dymne. My wywieszamy kadrówkę Rakowa oraz transparent z pozdrowieniami dla jednego z nas, który na ten pojedynek przybyć nie mógł. Poziom meczu jak na pogodę wydawał się dość wysoki, a Vidi zwyciężają 2-0. W dobrych humorach opuszczamy zatem stadion i znowu czeka nas przemarsz ulicami Budapesztu. Tym razem kibice Ferencvarosu, nie mogąc znieść radości Vidi po wygranym spotkaniu postanawiają pozbywać się swoich napoi , trochę puszek i butelek leci w naszym kierunku. Ze względu na wszechobecną policję do niczego większego jednak nie dochodzi. Powrót ponownie metrem i pociągiem. W Szekesfehervarze jesteśmy tuż po 21, udajemy się jeszcze na chwilę do pubu RBD, dziękujemy braciom za gościnę i wsiadamy w busa, który przez weekend stał się naszym domem W Częstochowie meldujemy się tuż po 6 rano. Ale RBD! Ave Racovia!

https://fbcdn-sphotos-h-a.akamaihd.net/hphotos-ak-prn2/v/988700_496510547107950_164136681_n.jpg?oh=e3dc59f6c8f241b8175eaee228b533c3&oe=5205DA8C&__gda__=1376154318_22156b9ab25dadf63685530bb21db69f