Nadchodząca tragedia

23 August 2021 22:12 w Aktualności

Spadek z ekstraklasy jeszcze nie zwiastował nadchodzącej tragedii. Działacze mówili o szybkim powrocie do elity. Życie pokazało, że nie wystarczyło tylko mówić. Do klubu wrócił Zbigniew Dobosz, a to rozbudziło niemałe nadzieje w środowisku kibicowskim. Start w II lidze nie był jednak najlepszy, ale jak już czerwono-niebiescy odpalili to do końca roku ogrywali wszystkich wysoko rozsiadając się na dobre w ścisłej czołówce drugoligowej tabeli. Problemem Rakowa była reorganizacja rozgrywek i awans tylko jednego zespołu, a w sezonie 1998/99 realnie o promocje do I ligi walczyć chcieli jeszcze zawodnicy Śląska Wrocław i Dyskobolii Grodzisk. Jak się okazać miało nie po to właściciel sponsora grodziszczan z firmy Groclin uruchomił całą maszynerię do awansu by ktoś mógł klubikowi z Wielkopolski zagrozić.

Wiosną Raków zaczął fatalnie nie potrafiąc poradzić sobie z rywalami, sędziami, i – jak obiegowa opinia głosi – kretami we własnej drużynie. Pomimo doskonałego finiszu nie udało się już odrobić straty do Dyskobolii i z trzema punktami straty Raków zajął drugą pozycję w lidze – niepremiowaną awansem. W kolejnym sezonie następna reforma rozgrywek – tym razem drugoligowych – sprawiła, że aż osiem zespołów spadało na trzeci poziom rozgrywkowy. Raków na poważnie grał tylko jesienią, a i to z bardzo zmiennym szczęściem. Na wiosnę w klubie nie było już ani pieniędzy, ani perspektyw. Jeszcze jesienią po raz kolejny pozbyto się z klubu Dobosza. Kryzys w Hucie Częstochowa i brak jakiegokolwiek innego sponsora sprawiły, że wiosna 2000 roku była pasmem boiskowych klęsk. Na trybunach pozostali tylko fanatycy. Z klubu odchodzili kolejni zawodnicy, nie było widać żadnego działacza chętnego do zatrzymania tego procesu. Raków z hukiem spadł z II ligi.

Dwa dni przed inauguracją rozgrywek w III lidze gruchnęła wiadomość, że czerwono-niebiescy wycofują się z ligi. Ostatecznie pisma do PZPN nie wysłano i 24 godziny przed meczem pierwszej kolejki z Inkopaxem Wrocław poinformowano, że jednak Raków będzie grał. Pierwsze trzy mecze przyniosły nam pięć punktów, które mogły dawać nadzieję, że jednak nie będzie tak źle. Później jednak Raków w kolejnych 33 kolejkach zdobył zaledwie dwa punkty i z fatalnym bilansem bramkowym 16-139 spadł do czwartej ligi. Od 15 września 2000 r. barw klubu bronili już tylko juniorzy, bowiem starszym zawodnikom zarząd klubu wydał karty zawodnicze w zamian za anulowanie zaległości finansowych. Na trybunach ponownie pozostali tylko kibole. Trzeba było mieć dużo siły woli by oglądać regularne klęski boiskowe. Do dziś pamiętane są mecze na Szczakowiance Jaworzno (2-9), Zrywie Zielona Góra (0-8) czy Warcie Zawiercie (0-10). Porażki pięcioma, sześcioma golami uznawano za sukces. To właśnie wtedy toczyła się walka o przetrwanie klubu, ale to już szczegółowo w kolejnym odcinku naszej historii.

Na zdjęciu zachowana w kiepskiej jakości grafika klepsydry pogrzebowej rozklejanej przez garstkę najwierniejszych fanatyków, którzy pozostali wtedy na trybunach.