2019.05.11 Sandecja Nowy Sącza – Raków

13 May 2019 16:12 w Aktualności, Relacje z trybun

Ostatni akord wyjazdowy tego udanego sezonu przypadł nam w Nowym Sączu. To teren na którym mało kto z nas był, gdyż w historii potyczek między drużynami Rakowa i Sandecji nie było zbyt wiele. Zaklepaliśmy trzy autokary i w sobotnie południe ruszyliśmy w kierunku Małopolski. Od samego początku leci z nami dość spory balast. W wesołej atmosferze topniały kilometry do miejsca docelowego, a i widoki godne podziwiania. Po drodze dołączają jeszcze załogi dwóch osobówek i w Nowym Sączu jesteśmy obecni w 140 głów, w tym jeden Lechista. Trzech chłopaków nie wchodzi na obiekt. Jeśli chodzi o sam stadion to jest to obiekt przestarzały i wyraźnie widać że już swoje lata ma. Jedna trybuna kryta, na przeciwległej prostej zadaszenia brak, a na jej samym końcu miejscowi tworzą młynek (nie co ponad 100 głów), Vis-à-vis sektora gości. Co do szczegółowej liczby itd. niech się sami określą. Pierwsza połowa to smętny doping i nużąca ogólnie atmosfera z obu stron, inaczej natomiast było w drugiej. Po wyrażeniu opinii z naszej strony o krakowskich klubach, miejscowi się zagotowali i zaczął się festiwal przepychanek słownych, który trwał już do końca samego meczu. Miejscowi tak się zagalopowali w tych wyzwiskach że zaczęli bluzgi na … Jasną Górę!, co nimi kierowało nie wiemy czy to totalny debilizm, a może sympatia do partii Biedronia. Z tej strony, w sumie jak i z każdej innej, się zbyt dobrze nie zaprezentowali i poziom ogólny prezentują raczej mizerny. Piłkarze remisują tracąc gola w samej końcówce. Może i ciekawiej będzie dzięki temu w ostatniej kolejce, bo przecież walczymy jeszcze o utrzymanie miejsca lidera. Po meczu dziękujemy piłkarzom i po chwili trzymania nas na sektorze idziemy na pobliski parking, gdzie czekają nasze autokary i ruszamy w wesołą podróż powrotną. Po północy dojeżdżamy do Świętego miasta i tym samym kończymy klimatyczny wyjazd. Ostatni na zapleczu Ekstraklapy :)