Rozmowa z Mateuszem Kosem

6 June 2018 16:05 w Aktualności

Przemysław Pindor: Spędziłeś w Rakowie Częstochowa ponad 8 lat. Jak wspominasz ten cały okres pobytu w Rakowie jak i w Częstochowie?

Mateusz Kos: Na pewno okres w Rakowie wspominam bardzo dobrze. Zostawiłem tutaj kawał zdrowia na boisku. Przychodząc tutaj wiedziałem jaką marką jest Raków mimo, że w klubie były problemy finansowe. Marzeniem jak tutaj trafiłem z niższej ligi było pokazać swoje umiejętności jak najlepiej i żeby klub się odbudował. Więc czuję, że w Rakowie udało to się spełnić bo Raków stanął na nogi oraz awansował do 1 ligi teraz tylko czekać i życzyć żeby była ekstraklasa. Częstochowa również jako miasto bardzo fajne tym bardziej, że pochodzę ze wsi koło Nysy i jest tutaj co robić. Tutaj poznałem swoją żonę oraz urodził się mój syn i tutaj jest też nasz dom gdzie zostaniemy na stałe.

P.P: W Rakowie zobaczyłeś wiele, jak awans do Nice 1.Ligi. Jak go wspominasz?

M.K: Zgadza się to była piękna chwila i życzę każdemu żeby to przeżył. Feta jaka była po awansie zorganizowana to coś nie do opisania. Wtedy czułem mega satysfakcję, że po tylu latach w końcu się udało.

P.P: Kiedy dowiedziałeś się, że Twoja umowa z Rakowem Częstochowa nie zostanie przedłużona, czy przedstawiono Tobie jakieś powody?

M.K: Dowiedziałem się dzień przed meczem z Siedlcami ale byłem już wcześniej na to przygotowany bo takie rzeczy się czuje. Co do powodów rozmawiałem z trenerem Markiem Papszunem on widział, że palę się do gry i nie jestem zadowolony z bycia rezerwowym. A szans na grę w nowym sezonie nie miałbym. Dlatego dziękuję trenerowi za szczerość i że mogę dalej się rozwijać.

P.P: Jakie są przed Tobą dalsze plany piłkarskie, czy otrzymałeś już jakieś propozycje z innych klubów?

M.K: Na pewno chcę dalej grać i się rozwijać bo mimo, że mam 31-lat to bardzo dobrze się czuje i jest to dobry wiek dla bramkarza. Gdzie będę grał w przyszłym sezonie tego jeszcze nie wiem tym zajmuje się manager i powinno niedługo się wyjaśnić. Najważniejsze dla mnie teraz jest żeby grać i czerpać z tego radość.

PP: Czy chciałbyś coś przekazać wszystkim kibicom Rakowa Częstochowa?

M.K: Dziękuję za wsparcie za te wszystkie lata. Wiem, że nie zawsze było kolorowo i były też gorsze momenty. Mimo wszystko mam ogromny szacunek do was. Raków zawsze będzie w sercu. Życzę powodzenia w drodze po ekstraklase i wspierajcie drużynę jak najgłośniej.

Do zobaczenia na stadionie.